

Kim jesteśmy i dokąd zmierzamy...
czyli parę słów o Pomocnikach Maryi Matki Kościoła - Ruchu założonym przez bł. Stefana Wyszyńskiego skupiającym ludzi Matce Bożej oddanych...
"Jeśli w każdej parafii będzie choć kilku oddanych Matce Bożej w niewolę, to będę spokojny o los Kościoła w Polsce?" - bł. Stefan Wyszyński

Pomocnicy Maryi Matki Kościoła
Ruch zainicjowany przez bł. Stefana kardynała Wyszyńskiego. Słowo „Pomocnicy” i wynikające z tego słowa hasło pomocniczości, wskazują na postawę służebną, zwłaszcza wobec potrzebujących, którą powinien odznaczać się każdy Pomocnik. Słowo „Matka” wskazuje na Najświętszą Maryję Pannę i mówi...

bł. Stefan Wyszyński
"Jeśli w każdej parafii będzie choć kilku oddanych Matce Bożej w niewolę (np. Pomocników Matki Kościoła, czy jakichkolwiek innych, którzy się Maryi oddali), to będę spokojny o los Kościoła w Polsce."

Tomasz
Oddanie życia Matce Bożej to coś absolutnie najważniejszego w rozwoju duchowym każdego Pomocnika Maryi Matki Kościoła. Podstawą oddania jest zaufanie do Matki Chrystusa. Uznajemy, że skoro Pan Jezus obrał Ją za najlepszą drogę do człowieka, to i my, naśladując Go, obieramy Ją jako najlepszą drogę do Chrystusa.
Maryję możemy...

Maciej
Pomocnicy Maryi Matki Kościoła to wspólnota religijna i apostolska związana z duchowością maryjną w Kościele katolickim, wywodząca się z inspiracji i nauczania bł. Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Tysiąclecia.
Ruch powstał jako odpowiedź na jego troskę o pogłębienie życia religijnego świeckich oraz ich aktywne uczestnictwo w misji...
Zachęta
— Grażyna Zagórska, Szefowa Ruchu PMK
Jeśli kochasz Maryję i już oddałeś Jej swoje życie, to dobrze wiesz, że ta relacja nie zatrzymuje się na samym uczuciu czy modlitwie. Ona naturalnie prowadzi dalej — do działania, do współpracy, do odpowiedzialności za innych.
Ruch Pomocników Maryi Matki Kościoła jest właśnie taką drogą.
To propozycja dla tych, którzy nie chcą tylko być przy Maryi, ale pragną być z Nią w Jej misji. Maryja nie zatrzymuje niczego dla siebie — całkowicie żyje dla Chrystusa i dla Kościoła. Jeśli naprawdę Ją kochasz, wcześniej czy później pojawia się pytanie: co mogę zrobić razem z Nią?
Pomocnicy Maryi to ludzie, którzy próbują odpowiedzieć na to pytanie konkretnie.
Nie chodzi tu o coś nadzwyczajnego ani oderwanego od życia. Chodzi o:
+ wierną modlitwę,
+ codzienne zawierzenie,
+ ofiarowanie swojego życia — pracy, trudów, relacji — w intencji Kościoła,
+ cichą, ale realną obecność tam, gdzie Maryja chce działać.
To droga dla tych, którzy czują, że sama pobożność już im nie wystarcza — że miłość do Maryi domaga się czynu.
Bł. Stefan Wyszyński widział w świeckich ogromną siłę Kościoła. Wiedział, że Maryja potrzebuje ludzi, którzy pozwolą Jej działać przez swoje życie — w rodzinach, w pracy, w społeczeństwie. Pomocnicy Maryi to właśnie taka odpowiedź: prosta, wierna i głęboka.
Jeśli więc:
ufasz Maryi,
chcesz żyć Jej duchem na co dzień,
pragniesz realnie wspierać Kościół,
to być może to jest Twoje miejsce.
Nie jako kolejna „grupa”, ale jako droga życia z Maryją — bardziej świadoma, bardziej odpowiedzialna, bardziej oddana.
A resztę Ona już poprowadzi.
Świadectwa Pomocników Maryi Matki Kościoła

Nie umiem malować, śpiewać, pisać wierszy - moje życie jest zwykłe, ale wypowiadając każdego dnia Akt oddania się Matce Bożej w niewolę miłości, zawierzam swoje życie Niepokalanej. Ufam, że jestem jej Pomocnikiem nie tylko wtedy, gdy ja tego chcę, ale zawsze gdy Maryja tego chce.
Grażyna
Moja „przygoda” z PMK rozpoczęła się od pomocy księżom w czasie rekolekcji dla młodszych dzieci w Bąblinie i Czmońcu. Później zaczęłam się przyglądać grupie rodziców PMK i zachęcona przez ks. Piotra pojechałam z moimi dziećmi na rekolekcje rodzinne Pomocników do Bąblina.
W późniejszym czasie dołączył do mnie mąż. W następnych latach z utęsknieniem oczekiwałam na wspólne wyjazdy, Msze święte i spotkania wspólnotowe. W czasie wakacji „ładowałam akumulatory” na cały rok.
Rekolekcje i dni skupienia prowadzone przez Księdza Rafała wzbogacały i poszerzały moją wiarę. Oddanie się Matce Bożej w Stoczku Warmińskim było dla mnie wielkim przeżyciem.
W roku 2018 odnowiłam oddanie się Matce Bożej po 33 dniach bardzo głębokiego i osobistego przygotowania się do tego aktu. Było to bardzo wzruszające przeżycie. Akt oddania się Matce Bożej odmawiam codziennie, czuje Jej stałą obecność, zawierzam i oddaję Jej wszystkie sprawy. Zrozumiałam również, że za pośrednictwem Maryi oddaję się Jezusowi Chrystusowi dla dobra Kościoła (dla jego wolności).
Władzia
Jako mała cząstka żywego Kościoła, czuję się za niego odpowiedzialny. Wsłuchując się w głos Prymasa Tysiąclecia chcę z nim razem wzrastać w duchu Bożym. Chcę, jak wskazywał nam młodym Ojciec Święty Jan Paweł II – czuwać! A wszystko to przez wstawiennictwo Maryi, naszej Matki.
Andrzej
Zadając pytanie „W czym pomóc?”, nie spodziewałam się prośby o napisanie świadectwa i to jeszcze przeze mnie - osoby, która bardziej działa niż pisze mądre rzeczy. Dlaczego jestem Pomocnikiem Matki Kościoła? Najchętniej odpowiedziałoby się tak jak dziecko: Bo tak i już! Bo jak komuś jest dobrze być przytulonym do Matczynego serca, to dlaczego miałby tworzyć rozprawkę argumentując, dlaczego właśnie ten Ruch z Maryją na czele? Najpierw był w PMK brat, potem rodzice i na końcu ja… i tak już zostało – wszyscy jesteśmy złączeni z ruchem PMK. Będąc uczestnikiem rekolekcji dla dzieci, nie uświadamiałam sobie dlaczego i po co, ale czułam, że to jest dobre. Dopiero jako animator uświadomiłam sobie, że idąc za Maryją czynimy dobre rzeczy w Kościele, bo to właśnie Ona i tylko Ona najlepiej uczy, jak działać podążając za Chrystusem.
Przyglądając się postawie Maryi, szczególnie w Jej relacji z Elżbietą, cały czas uczę się, jak pomagać mając Chrystusa w sercu… I co chwilę powraca pytanie „W czym mogę pomóc?”, a potem nie pozostaje nic innego jak swoimi umiejętnościami organizacyjnymi uzupełniać wspaniałe talenty i dary innych osób ze wspólnoty, tak by czynić dobre rzeczy na chwałę Pana Boga, przez ręce Maryi.
Joanna
Pragnę od Maryi uczyć się kochać i służyć Bogu, zgodnie ze słowami Matki Bożej: „Zróbcie wszystko cokolwiek Wam powie”. Chcę naśladować Niepokalaną czyniąc to czego oczekuje ode mnie Pan.
Stefania
Poznańska, młodzieżowa, bardzo liczna grupa PMK zaistniała w roku 1990 przy parafii Bogurodzicy Maryi na Starym Żegrzu. Dzięki naszym dzieciom, my rodzice, staliśmy się Pomocnikami. Już po roku wspólnych spotkań, razem z naszymi dziećmi wyjechaliśmy na pierwsze wspólne letnie rekolekcje nad jezioro Łódzko – Dymaczewskie.
Tak zaczęły się spotkania formacyjne osób chcących być Pomocnikami, pod czułym okiem i sercem naszej Matki Bożej i Jezusa. I trwa to już 29 lat.
Staliśmy się niewolnikami Matki Bożej. Należeć do niej to najlepsza rzecz na świecie (jak mówi klasyk). Każdy Pomocnik w grupie posługuje innym charyzmatem: Ksiądz Rafał – ogromna wiedza, serdeczność, pogoda ducha, chęć do niesienia pomocy i służba Bogu i ludziom. Grażynka – chodzące dobro, pokój, miłość, radość mimo doskwierającego bólu: każdy może na Nią liczyć. Inni Pomocnicy to postawa zaangażowania się w głęboką modlitwę, wspieranie dobrym słowem, niesienie pomocy bliźnim, animacja muzyczna na Mszach świętych, oraz – przede wszystkim – pomaganie Matce Bożej w Jej posłudze niesienia pomocy Chrystusowi, Kościołowi i Narodowi.
Pomocników spotkałam w trudnym momencie mojego życia, niemalże bez nadziei na życie i właśnie wtedy otrzymałam prezent: drugą szansę, to jest możliwość powrotu do Pana Boga i umocnienie w wierze. Spotkałam ludzi serdecznych, przyjacielskich, śpieszących z pomocą, pełnych miłości. Ludzka natura dojrzewa jak owoc. Dziś wiem, że to co się wówczas działo dobrego w moim życiu, działo się przez serce Matki Bożej, która zaopiekowała się mną w dniu Chrztu Świętego, który otrzymałam w Sanktuarium Narodzenia NMP w Tulcach. Wiem, że Maryja prowadzi mnie do Jezusa każdego dnia.
Pragniemy przygotowywać dla Niej i Jej Syna piękniejący kościół w Ludomach, jako dar naszej wdzięczności za przeżyte lata pod Jej nieustającą opieką, z prośbą o dalsze błogosławieństwo Jej Syna dla nas i dla bliskich naszych. Dziś młodych trudniej zaprosić, zainteresować, ale warto szukać tego, co ma być dobrym miejscem zakotwiczenia. Harmonia i pokój serca może procentować dobrą radością. Być może powiedzenie „Dobrze że jesteś!” wzbudzi zdziwienie i zainteresowanie. Dlaczego ja?
Bogusia
Do PMK trafiłem poprzez córkę, która była animatorką grupy młodzieży PMK przy parafii na Żegrzu. W sierpniu 1993 córka namówiła nas na wspólne rekolekcje rodziców i animatorów PMK w Cichowie. Mówiła, że będzie las, jezioro, ciekawi ludzie. Rzeczywiście to wszystko było, ale zaskoczony zostałem tym obliczem katolicyzmu, jaki tam zobaczyłem: był to katolicyzm radosny, otwarty, można było przedstawić swoje wątpliwości i podyskutować na każdy temat. Było to dla mnie coś zupełnie nowego. Żona potem uczestniczyła w spotkaniach grupy rodziców, ja byłem chyba dwa może trzy razy w Czmońcu, przy tworzeniu tam ośrodka PMK. W rekolekcjach letnich zacząłem uczestniczyć w 2002 roku (rekolekcje w Straszynie k. Gdańska). Od tego czasu brałem udział w spotkaniach grupy Rodziców PMK. Zdałem sobie sprawę, że katolikiem jestem tylko formalnie. Moja dotychczasowa wiara, jak i wiedza religijna, były bardzo powierzchowne, oparte o tradycję wyniesioną z rodzinnego domu i lekcji religii w czasach szkolnych.
W PMK spotkałem się z innym, pogłębionym podejściem do wiary, co spowodowało refleksję nad moim dotychczasowym życiem i stosunkiem do Boga. Zacząłem się starać, aby regularnie uczestniczyć w katechezach naszej grupy, brać udział w rekolekcjach, dniach skupienia itp. Udział w zajęciach formacyjnych pomógł mi zrozumieć, co jest w życiu ważne i ile ja osobiście zawdzięczam Bogu i Maryi.
Od dzieciństwa żywiłem wielką cześć dla Matki Bożej. Wielokrotnie zwracałem się do Niej z prośbą o pomoc i uważam, że pomogła mi w rozwiązaniu wielu trudnych spraw, czy to w szkole, na studiach, czy później w sprawach zawodowych i życiu. Stąd ukierunkowanie Pomocników na Maryję jako Matkę Kościoła, bardzo mi odpowiada i cieszę się, że znalazłem się w tym ruchu.
Zachętą do uczestniczenia w życiu naszej grupy jest znakomita atmosfera, jaka panuje w grupie i na spotkaniach, a także wiedza, osobowość oraz sposób prowadzenia zajęć przez Księdza Moderatora. Osobiście uważam, że spotkałem w grupie Rodziców PMK sympatycznych, wartościowych ludzi. Lubię spotykać się z nimi i dobrze się wśród nich czuję.
Włodek
Zaprosiła mnie do PMK przed dziewięcioma laty moja serdeczna koleżanka Maryna i jestem jej za to wdzięczna. Pierwsze nasze Msze święte, pierwsze konferencje, dyskusje, rekolekcje to najsilniejsze wspomnienie. Równie silne jak wiadomość o katastrofie smoleńskiej, która dopadła nas w czasie rekolekcji w Zaborówcu.
Wyjazdy na rekolekcje były też dla mnie okazją do włączenia w naszą wspólnotę moich wnuków i jestem szczęśliwa, że chłopcy nadal modlą się i uczestniczą w różnych nabożeństwach z własnej inicjatywy. Dobry przykład nie idzie na marne.
Dziś myślę, że moja droga do Pana Boga bez Pomocników i bez Matki Bożej byłaby uboższa i trudniejsza, bo łatwiej jest przebijać się przez własne ograniczenia gdy ma się oparcie w ludziach szlachetnych i otwartych, których tutaj spotkałam.
Powtarzam wszystkim swoim znajomym, też niewierzącym, że garstka Pomocników, w większości emerytów, uratowała Kościół w Ludomach gdy w tym samym czasie w różnych miejscach Europy kościoły są zamykane i niszczone. Z opieką Maryi wszystko się uda.
Ula
Poznałem ludzi żyjących normalnie, bez uniesień i wizji (z małymi wyjątkami 😊), ale rzetelnie przestrzegających na co dzień katolickiej moralności i praktycznie religijnych. Co mam na myśli? Otóż grupa Pomocników spotyka się dwa razy w miesiącu (raz na Mszy Św., raz na spotkaniu formacyjnym), gdzie panuje atmosfera przepełniona życzliwością i duchem wspólnoty. Piękne - prawda ? Ale pierwszą niezwykłością jest to, że „spotkanie wspólnotowe” nie kończy się – trwa, jest stałe. Ta niezwykła atmosfera wspólnoty, przeniesiona jest na całość naszego życia towarzyskiego, zawodowego i społecznego. To sprawiło całkowitą przemianę w moim życiu, taką dogłębną, gdzie Maryja towarzyszy w każdej chwili. Chyba sami Pomocnicy nie zdają sobie sprawy, że są świadectwem dla świata.
Kościół.
Drugą niezwykłością jest silny akcent postawiony na formację. Można powiedzieć, że katecheza trwa stale, poszerza nasze horyzonty, pozwala na katolicką interpretację rzeczywistości, oraz osadzenia całości życia w perspektywie zbawienia. Łatwo wyobrazić sobie, że to „wywraca życie do góry nogami” i w istocie tak jest. Jestem częścią Kościoła w każdej chwili😊. Piękne !
Owoc, dzieło.
Trzecią niezwykłością, wynikającą zapewne z dwóch poprzednich, jest dzieło remontu kościoła w Ludomach. Sądzę, że gdyby nie było przedsięwzięcia remontu kościoła, byłoby inne, trudne do określenia, ale byłoby. Dlaczego tak sądzę? Pomocnicy Matki Kościoła są Ruchem Katolickim zdolnym do szaleństwa dla Maryi. Prawdziwym i jedynym powodem remontu kościoła jest miłość! Miłość do Boga, Maryi i Kościoła, a tego nauczyli mnie Pomocnicy Matki Kościoła.
Po kilkunastu latach życia we wspólnocie PMK, czuję się człowiekiem całkowicie przemienionym duchowo, religijnie, społecznie. Prawdziwa łaska… Chwała Panu!
Niewola.
Niewola jest czwartą niezwykłością którą odnajduję w Ruchu PMK. Oczywiście niewola miłości do Matki Kościoła, za wolność Kościoła w Polsce i w świecie. Dzisiaj bardziej rozumiem sens niewoli, wiem że nie jest to aktem czy porywem chwili, ale trwaniem, wzrastaniem, dyspozycją siebie, mimo że towarzyszy mi przekonanie o własnej ułomności.
Dziękuję Jezusowi za tę drogę do zbawienia. Dziękuję za Miłość!
Maciej
Do grupy Pomocników Matki Kościoła należymy już 29 lat. Do tego Ruchu wciągnęły nas nasze dzieci. Na początku pomagaliśmy przy przygotowywaniu posiłków na rekolekcjach i dniach skupienia dla młodzieży. Potem stopniowo sami zaangażowaliśmy się w ten Ruch i poprzez wieloletnią formacje, dni skupienia i letnie rekolekcje pogłębialiśmy nasze relacje z Bogiem i Maryją. Maryja uczy nas swoją postawą słuchać, ufać, wielbić i służyć Jezusowi oraz bliźnim. My jako Pomocnicy Matki Kościoła chcemy pomagać Maryi w drodze do zbawienia nas oraz innych ludzi. Chcemy jak Maryja pomagać Chrystusowi, Kościołowi i Narodowi.
Dorota i Leszek
Jestem Pomocnikiem Maryi Matki Kościoła. Imię Matki Bożej jest tu dla mnie ważne, ponieważ jako człowiek słaby i marny potrzebuję jasnych znaków co do drogi, którą mam kroczyć ku zbawieniu. Tą drogą jest dążenie do poznania największego pragnienia, jakie Maryja w sercu nosi. Prosiłem o to poznanie przez wiele miesięcy po tym, jak zostałem cudownie uzdrowiony i uwolniony z sideł grzechu. Stało się to za wstawiennictwem właśnie Najświętszej Maryi Panny i dzięki Cudownemu Medalikowi z Jej wizerunkiem, który na szyi noszę. Doświadczony Jej dotykiem – zakochałem się bez pamięci.
Gdy na nowo do życia zostałem przywrócony, zapragnąłem być jak najbliżej Tej, która mnie z niewoli wyprowadziła. Oddałem Jej życie, rodzinę i wszystko, co mam. Założyłem Jej święty szkaplerz. I nieustannie prosiłem Boga, aby pozwolił mi jeszcze bardziej się do Niej zbliżyć.
Bóg wysłuchał mojej modlitwy. Poprowadził mnie przez uniesienia serca i emocji ku głębokości, ku łonu Kościoła świętego, którego Ona jest Matką. Rozbudził we mnie miłość do Kościoła, współodpowiedzialność za Niego i troskę o Niego. Pokazał mi samego Siebie w Eucharystii i pozwolił doświadczyć, że zaiste „jest miłością” - miłością do człowieka. I pokazał cierpienie Syna Swego na krzyżu, Jego Ofiarę Przenajświętszą, i to, że wielu Ją odrzuci. I pokazał Matkę współcierpiącą i zatraconą w Swoim Synu. Otworzyło się Serce Matki i ujrzałem to pragnienie, które w głębokości Jej Serca jest ukryte – aby wszyscy ludzie zostali zbawieni.
Temu zbawieniu służy Kościół święty, który działa w trudnych i zmiennych czasach, czasach nieustannej walki i wzmożonych ataków. Ten, który zabiega o szczęście wieczne dla wszystkich, jest niemal przez wszystkich niszczony. Czy łzy na twarzy Matki mogą zatem dziwić? Ci co atakują Kościół – ranią swoją niewdzięcznością Jej Niepokalane Serce. Nikt o czułym i wrażliwym sercu – obojętnym pozostać nie może. I właśnie dlatego wśród Pomocników Matki Kościoła jestem i ja, jestem wśród tych, którzy razem z Maryją jednoczą się z Jezusem Chrystusem w Jego największym cierpieniu, którym jest poczucie swego rodzaju „bezsilności” wobec ludzi, którzy lekceważą dar odkupienia. Jakże to dziwne, a nawet przerażające, że choć Bóg uczynił wszystko, by ludzi zbawić – ludzie Go odrzucają.
Każdy Pomocnik modli się co dzień tymi słowami: „Matko Boża, Niepokalana Maryjo, Tobie poświęcam ciało i duszę moją, wszystkie modlitwy i prace… Pozostawiam Ci zupełną swobodę posługiwania się mną dla zbawienia ludzi i ku pomocy Kościołowi świętemu, którego jesteś Matką”. Kto prawdziwie kocha Najświętszą Maryję Pannę, ten prawdziwie kocha Kościół, którego Ona jest Matką. A kto troszczy się o Kościół święty, miłuje go, poświęca się dla niego, ten najlepiej „wypełnia wolę Ojca, który jest w niebie” i tym samym staje się „bratem, siostrą, matką” samego Jezusa Chrystusa.
Dziękuję Ci, Boże, że mnie, prostaczkowi objawiłeś tę nieznaną mi tajemnicę, i za to, że posłałeś mi na ratunek Najświętszą Jutrzenkę, która doprowadziła mnie do Ciebie, obecnego w Kościele świętym. Chwała Panu! Ave Maryja!
Tomasz, mąż Asi, tata Hani i Kacpra
Miłości do Matki Bożej nauczyła mnie moja Babcia. Jej miłość do Kościoła i Maryi była żywa i nie kończyła się na słowach. Zasady były proste: najpierw pacierz, potem śniadanie. Nieco później była pierwszym dorosłym, który wymagał ode mnie odmawiania 5 dziesiątek różańca (miałam wtedy osiem może dziewięć lat). Drugą osobą, która ukształtowała (i do dzisiaj kształtuje) moje życie duchowe, był Ksiądz Rafał. To dzięki niemu jestem w Duszpasterstwie Pomocników Matki Kościoła.
Duszpasterstwo było i jest dla mnie nadal drugim domem. Staram się robić wszystko co jest możliwe, by dzieci, młodzież, a także każdy człowiek uczył się kochać Matkę Bożą – „De Maria numquam satis!” Św. Ludwik pisze w “Traktacie o doskonałym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny”, że trwanie z Maryją przy Chrystusie jest “łatwą, krótką, doskonałą i pewną” drogą do nieba. Dlatego chcę najlepiej jak potrafię iść tą drogą, słuchając, ufając, służąc i wielbiąc Boga.
Bogu niech będą dzięki za Kardynała Stefana Wyszyńskiego, za powołanie naszego Duszpasterstwa do istnienia i za wszystkich ludzi, którzy są niewolnikami Maryi z miłości do Kościoła.
Zuzanna
Ponoć, „każdy przecież początek – to tylko ciąg dalszy, a księga zdarzeń zawsze otwarta w połowie…” Jakże więc wskazać Początek jakiejś historii, jeśli każde Spotkanie – z perspektywy czasu – okazuje się konsekwencją różnych wcześniejszych wydarzeń, choć w danym momencie jawi się nam jako tzw. „przypadek”? A może po prostu – jak mawiają mądrzy ludzie – Przypadek to jedno z najpiękniejszych „imion” Pana Boga, ślad niezwykłego życiowego scenariusza, jaki Pan Bóg przygotował dla każdego z nas?
Nasza historia spotkania z Grupą Rodziców Pomocników Matki Kościoła rozpoczęła się w lipcu 2008 roku podczas rekolekcji w Nałęczowie, w urokliwie położonym Domu Rekolekcyjnym „Na Jabłuszku”. Znaleźliśmy się tam dzięki dyskretnym namowom naszej Córki, już wiele lat wcześniej zaangażowanej w prowadzenie grup dzieci i młodzieży, oraz animowanie śpiewu podczas liturgii. Rekolekcje miały charakter rodzinny, a zatem łączyły rozmaite pokolenia, co ważne jednak – były zwieńczeniem całorocznej formacji. Poruszeni Łaską, szeptami Ducha Świętego i troską Matki Bożej, ale także – życzliwością poznanych na rekolekcjach Osób, zapragnęliśmy uczestniczyć w Eucharystiach, spotkaniach oraz dniach skupienia odbywających się od września do czerwca – i od tego momentu wyjeżdżamy na letnie rekolekcje już każdego roku. Wcześniej, przez piętnaście lat, braliśmy udział w modlitewnych spotkaniach Grupy Kościoła Domowego, należącej do naszej parafii, jednak dopiero podczas formacji Pomocników Matki Kościoła uświadomiliśmy sobie, jak ważna jest obecność Kapłana – duchowego Przewodnika, który towarzyszy naszej wierze i cierpliwie wyjaśnia wszelkie wątpliwości. A na pewno, takim wspaniałym, godnym zaufania i pięknym Narzędziem w Ręku Pana Boga, jest Opiekun Grupy Rodziców – Ksiądz Rafał Krakowiak.
Ponoć, „każdy początek to tylko ciąg dalszy…” Po jedenastu latach odkrywania wiary i budowania cennych, przyjacielskich więzi w Ruchu PMK, jesteśmy wdzięczni Panu Bogu, że pozwolił nam spotkać na naszej drodze życia tę modlitewną Wspólnotę – najpierw otwierając na działania Ducha Świętego i matczyną Bliskość Maryi naszą Córkę, potem Nas; a w końcu uzdalniając, by doświadczeniem wiary i wzajemnej służby – choćby w gestach najprostszych – dzielić się z Tymi Wszystkimi, którzy zostali nam Podarowani…
Teresa i Włodzimierz


Pomocnicy Matki Kościoła
Jeśli czujesz pragnienie bycia blisko Matki Najświętszej w tym, co dla Niej jest najważniejsze i pragniesz przyprowadzać do Niej coraz to nowych ludzi, to zapraszamy, dołącz do nas w tej jakże ważnej misji !
